Dokąd zmierza fotografia ślubna?
Dokąd zmierza fotografia ślubna? Czy są granice realizowanych sesji zdjęciowych?
Czy granice wyznacza jedynie nasza wyobraźnia, może względy etyczne, obyczajowe?
Wiem, wiem wytoczyłem tu armaty, ale już tłumacze w czym rzecz.
Popatrzmy na zdjęcia ślubne naszych dziadków, rodziców.
Poza technicznymi aspektami tzn. kolorem wprowadzonym do fotografii, nowinkami oświetlenia studyjnego oraz efektami specjalnymi, takimi jak malowane tła, czy dym puszczony po podłodze, imitującym poranna mgłę, oraz modą określającą fryzury, krój garnituru, sukni ślubnej itp., zdjęcia ślubne naszych rodziców nie różnią się znacznie od tych, które robili sobie nasi dziadkowie.
Są to pozowane sesje mające na celu przedstawienie małżonków w jak najlepszym świetle( dosłownie i w przenośni) Trochę jak w malarstwie renesansowym, gdzie chodziło o przedstawienie możnowładcy w całym jego bogactwie, pokazanie jego pozycji społecznej i zamożności poprzez otaczający osobę portretowana przepych, blask tkanin i biżuterii.
Zdjęcia ślubne naszych rodziców próbowały naśladować ten styl. W studiach instalowano malowane tła imitujące pałacowe wnętrza, wymyślne rekwizyty typu filarki antyczne, ławeczki. Mimo, że czasy podłe bo „komuna” w pełnym rozkwicie, nasze mamy niczym księżniczki a ojcowie królewicze. Ta nieszczerość, groteskowość musiała zostać nazwana z czasem kiczem. Uważam, że lepsze zdjęcia ślubne robiono naszym dziadkom, chociaż niewiele mówiły o fotografowanych osobach, poza tym jaka była miedzy mężem i żoną różnica wzrostu:) była jednak moim zdaniem prawdziwsza od zdjęć jakie robili sobie nasi rodzice. Fotografia ślubna dawniej miała charakter w zasadzie wyłącznie przedstawiający.
Chodziło o dokumentacje.
Dziś dokonuje się przełom, przełom głównie w sposobie myślenia. Młodzi ludzie myślą: „ kurcze, pokażmy całemu światu jacy jesteśmy! Zróbmy takie foty, żeby nasze dzieci i wnuki nie tylko zobaczyły nasze stroje ślubne ale przede wszystkim jacy byliśmy. Młodzi!, Zakochani, Zwariowani!. Świat leży u naszych stóp. Fotografia ślubna plenerowa i fotografia ślubna studyjna maja dziś na celu opowiedzieć historie o dwojgu zakochanych, stroje, ślubne to tylko informacja o kontekście w jakim realizowane są zdjęcia. Sesje plenerowe pomagają nam opowiadać o naszych pasjach, są sesje podwodne jeśli pary kochają nurkowanie, są sesje podczas skoków ze spadochronem, są sesje na koniach, w górach, nad morzem, w ukochanej uczelni gdzie się poznała para młoda. Jeśli pan młody jest DJ’em, fotograf ślubny stara się to pokazać, aranżując konsole podczas sesji w studiu. Każdy pomysł jest dobry!! Pod warunkiem, że jest Nasz! Myślę, że jeśli powszechne staną się loty na księżyc również i tam będą realizowane zdjęcia ślubne. Jeśli para młoda będzie naturystami, sesje w stroju Adama i Ewy nie powinny wówczas nikogo bulwersować. Nasi rodzice nie wyobrażali sobie sesji ślubnej pod wodą, dziś takie sesje nikogo nie dziwią.
„Róbta co chceta!” jak mawia święty naszych czasów.
Pozdrawiam .
Wasz Fotograf .